Aktualności
Nowy Ford Ranger...
f5

Nowy Ranger ma sylwetkę o nowoczesnej, śmiałej stylizacji, dzięki której charakterystyczna linia, z której od lat słyną pick-upy ze znakiem Forda, ...

Nowe Suzuki Swift Sport od stycznia w Polsce...

Nowy Swift Sport o bardziej drapieżnym temperamencie jest gwiazdą stoiska Suzuki na 64. Salonie Motoryzacyjnym IAA we Frankfurcie. Generalny importer ...

Najnowsze zdjecia
w naszej galerii
sdc17114 711 dsc_7378 Array Array dscn2069


Renault Latitude 3.0 V6 dCi – test



W swoim ostatnim teście opisywałem Dacię Duster – całkiem tani, ale naprawdę porządny samochód typu SUV. Tym razem, kierując się podobną motywacją, postanowiłem przetestować coś znacznie bardziej eleganckiego i ekskluzywnego, lecz wciąż dostępnego w rozsądnej cenie. Zapraszam do lektury mojego testu Renault Latitude.

Mogę się domyślać, że pierwsze, co zrobicie, to obejrzyjcie kilka zdjęć, bo w sumie to mało kto ma pojęcie, czym jest „Latitude”. Dla wielu Renault to tylko Clio, Megane, Laguna, może Kangoo, Safrane. Innym Latitude kojarzyć się może z serią laptopów marki Dell. A tutaj wspominamy o limuzynie. Otóż tak – od czasu premiery Renault Vel Satis (który okazał się, mówiąc oględnie, niewielkim rynkowym przebojem) firma Renault nie posiadała w swojej ofercie auta klasy wyższej-średniej (segment E) z prawdziwego zdarzenia. Ale oto jest i mogliśmy nim jeździć!

Renault Latitude swoją premierę miał na targach samochodowych w Moskwie, zaś dostępny był od jesieni 2010 roku. Z założenia jest to auto luksusowe, zarówno do użytku rodzinnego jak i jako firmowa wizytówka. Jak na limuzynę przystało – jest duża i ma całkiem potężny silnik. Wymiary auta to 4,89 m długości, 1,83 m szerokości i 1,49 m wysokości, a testowany przez nas model pod maską dysponował silnikiem diesla o pojemności 3 litrów, mocy 240 KM oraz 450 Nm momentu obrotowego.

No dobrze, dość wstępu i spraw technicznych – skupmy się na opisie samego auta i wrażeń z jazdy, bo przecież to jest najbardziej interesujące. Trudno powiedzieć, aby auto przyciągało wzrok tak, jak robią to np. rzadko spotykane na polskich drogach Ferrari czy Bentleye a Latitude nie spotkałem jeszcze nigdy!. Jednak tego typu limuzyny nie powinny być „krzykliwe” i widoczne (słyszane) z kilometra. Mnie jednak całość bardzo przypadła do gustu – przypomina trochę poczciwego Safrane’a. Przód jest miły dla oka. Zachwycony jednak jestem tyłem – ładna linia świateł, połączona metalowym „paskiem” (na którym znajdziemy napis Latitude) a na samym dole dwie, masywne końcówki wydechów typu duplex (po dwóch stronach, nie obok siebie). Mój duży, prywatny plus, gdyż stanowi to niejako wskazówkę, że mamy do czynienia nie tylko z salonem na kółkach, ale jednostką, która w razie potrzeby i żwawo przyspieszy i wyprzedzi na trasie niejedno auto. Dalszą część oceny wyglądu pozostawię Wam, gdyż to kwestia subiektywna – na podstawie zdjęć wystawcie własne noty. Dla wyjaśnienia dodam, że podwójny wydech znajduje się tylko w wersji 3.0 dCi – łatwo ją po tym rozpoznać.

Wyposażenie i cena

Jak przystało na auto wyższej klasy, tak i w Latitude (szczególnie w najbogatszej wersji Initiale) znajdziemy szereg „dodatków”, które mają uprzyjemnić podróż oraz wpłynąć na nasze postrzeganie auta. Do tych wartych wzmianki możemy zaliczyć: wspomaganie parkowania tyłem (poprzez kamerę cofania i „linie pomocnicze”), kierunkowe reflektory bi-ksenonowe ze spryskiwaczami, atermiczna przednia szyba, fotele przednie elektryczne, podgrzewane, z pamięcią ustawienia i funkcją masażu w fotelu kierowcy, trójstrefowa klimatyzacja z czujnikiem zanieczyszczenia powietrza i dwufunkcyjnym filtrem z węglem aktywnym, system kontroli ciśnienia w oponach, jonizator powietrza Samsung Super Plasma, dyfuzor zapachów, system audio Bose Sound System z radioodtwarzaczem CD, MP3 i Bluetooth oraz nawigacja ITD 2 z wyświetlaczem 7”. A to tylko część i to nawet mniejsza! Nawet redakcyjny tester jeszcze lepszych limuzyn – Bartłomiej Perzyński, był szczerze zdumiony, gdy dowiedział się o masażu dla kierowcy – „tego nie było nawet w Lexusie”. Sądzę, że to całkiem dobrze pokazuje, jakim zaskoczeniem może być bogate wyposażenie nowej „Renówki”. Wszystko to składa się na obraz samochodu luksusowego i wyposażonego czasem wręcz lepiej niż konkurencja.

Wspomnijmy tu więc o cenie. Testowana przez nas wersja – Initiale z silnikiem 3.0 – kosztuje trochę ponad 206 tysięcy złotych, jednak z rabatem to już kwota 175 000. Najsłabsza wersja – Expression z silnikiem 2,0 na bioteanol – to wydatek rzędu 82 600 (bądź 70 120 z rabatem). Naszym zdaniem niecałe 200 000 złotych za tak wyposażone auto z takim silnikiem to naprawdę bardzo dobra cena.

Nie możemy jednak nie wspomnieć tu o pewnej „niekonsekwencji” w wyposażeniu. Z rzeczy, które zauważyliśmy od razu wspomnieć musimy o plastikowych uchwytach po wewnętrznej stronie drzwi (z farbą mającą imitować metal) oraz o drżącej tylnej półce, w której zamocowano głośnik niskotonowy – przy głośniejszym słuchaniu muzyki i wyższym poziomie basu, delikatne stukanie słychać nawet z przodu. Kolejną rzeczą, którą łatwo zauważyć, jest niewielki schowek – jego większa część zajęta jest przez odtwarzacz DVD oraz specyficzną „ramkę”. W efekcie mieszczą się tu tylko niewielkie rzeczy – próba włożenia np. atlasu drogowego i naszych drobiazgów kończy się niemożnością zamknięcia całości.

Szkoda, gdyż takie drobnostki w pewnym stopniu zakłócają bardzo dobre początkowe wrażenie. Mimo jednak wielu godzin spędzonych w Latitude nie możemy wymienić żadnej poważnej wady czy niedociągnięcia, więc nie jest źle.

Jazda

No dobrze, przejdźmy wreszcie do opisu jazdy. Powiem krótko – w ciągu niecałych 4 dni testów przejechałem testowym autem ponad 900 kilometrów. I w żadnym razie nie dlatego, że musiałem! Przemieszczanie się Latitude sprawiało mi ogromną frajdę i przyjemność – jak większość „francuzów” (a do tego jeszcze limuzyna) ma miłe, miękkie zawieszenie – rzecz bardzo przydatna na polskich drogach. Inna sprawa, na którą ja nie narzekałem, acz mówili mi to dwaj pasażerowie, że auto jest głośne w środku. Rzecz względna, mnie dźwięk nie przeszkadzał, lecz wspomnieć trzeba – nie jest tak, jak to niektórzy opisują, że cisza jest absolutna, jednak moim zdaniem poziom jest zupełnie akceptowalny i nie przeszkadza.

No dobrze – mamy do dyspozycji dużą limuzynę, której sportowego uroku dodaje ładnie wyglądający tył. Czy więc można liczyć na jakieś sportowe wrażenia? Znów zacytuję Bartka, który od razu po odpaleniu silnika zapytał „jak tu się ustawia tryb sportowy?”. Otóż się nie ustawia – Latitude, jako limuzyna, pozbawiona jest sportowego trybu pracy automatycznej skrzyni biegów. Jedyne, co możemy zrobić, to przestawić na tryb „manual”, któremu jednak do sportowego sporo brakuje, gdyż również komputer nie pozwoli nam ciągnąć obrotów w nieskończoność – bieg szybko zostanie zmieniony. Jednak przyznać trzeba, że dynamika jazdy jest naprawdę duża – w czasie testów nie zdarzyło mi się, aby ktokolwiek wystartował spod świateł szybciej niż ja. Do tego prędkość maksymalna – udało się zobaczyć okolice 215 km/h na liczniku, acz czuć, że to kres możliwości.

YouTube Preview Image

 

Kolejna jednak rzecz, możliwe, że zastrzeżenie, które muszę Wam przekazać, to sposób, w jaki pracuje skrzynia, gdy próbujemy agresywnie przyspieszyć jadąc na 5 czy 6 biegu (przykładowo przy wyprzedzaniu na trasie). Sytuacja jest dość oczywista – w skrzyni manualnej redukujemy, przyspieszamy, wyprzedzamy i znowu wrzucamy najwyższy bieg. W „automatach” oczekujemy, że po wdepnięciu pedału w podłogę samochód zareaguje natychmiast – zrzuci biegi i pomknie do przodu. Otóż tutaj tak nie ma – wyraźnie czuć przerwę między wciśnięciem pedału gazu do chwili, w której silnik zacznie pracować szybciej. Wydaje się, jakby komputer nie był pewny, co chcemy zrobić – „naprawdę chcesz tak męczyć limuzynę? Ok… to przyspieszam.” Przerwa trwa poniżej sekundy, ale czuć ją wyraźnie w trasie, gdy manewr wyprzedzania chcemy wykonać szybko. Jeździliśmy dwoma różnymi egzemplarzami (stąd na zdjęciach znajdziecie zarówno białą jak i czarną wersję), lecz obie zachowywały się tak samo, więc nie jest przypadłość jednego egzemplarza.

Jeśli jednak przymknąć oko na takie zachowanie, to muszę przyznać, że Latitude po prostu mnie sobą urzekł – siedzimy sobie w luksusowym wnętrzu, pokonujemy kolejne kilometry, muzyka gra przyjemnie, a nasi pasażerowie nie mogą wyjść z podziwu, jak dużo miejsca mają z tyłu. Można poczuć się jak wysoko opłacany szofer naprawdę bogatego człowieka – zasiąść i kierować tego typu pojazdem to prestiż, wyróżnienie ale i doskonała zabawa! Właśnie podobne podejście było moją motywacją, aby z białego Latitude zrobić samochód na wesele – w ten sposób zrobiłem swojemu dobremu koledze ogromną niespodziankę, gdy przyozdobioną, białą wersją testowanego auta zajechaliśmy pod jego drzwi i zaprosiliśmy do środka. Nikt z rodziny nie mógł nadziwić się jakim cudem młodą parę, na najważniejszy dzień ich życia, przywozi nikomu nieznana osoba samochodem, którego nikt się nie spodziewał!

 

Podsumowanie

Muszę przyznać, że jestem niezmiernie wdzięczny, że mogłem pojeździć flagową limuzyną Renault – codziennie wieczorem kładłem się spać z myślą, że już jutro rano znowu wsunę kartę w czytnik, nacisnę przycisk Start i pojadę. Nie testować auto, a po prostu spędzać miło chwile za kierownicą. Jeśli chcielibyście, aby takie emocje towarzyszyły i Wam, to Latitude mogę tylko polecić – ja jestem nim urzeczony i bardzo się z tego cieszę. Życzę każdemu, aby każdy samochód dostarczał każdemu tyle radości, ile mnie Renault Latitude Initiale.

 

Do zobaczenia!

Bartosz Figura

Za pomoc w realizacji testu i wypożyczenie dodatkowej nawigacji dziękujemy firmie BLOW.

Dodaj do:
  • Print
  • Digg
  • Sphinn
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Mixx
  • Google Bookmarks
  • Blogplay
Wasze opinie
  • Ale ten test przyśpieszenia był wykonywany na niemieckiej autostradzie? ;) W Polsce nie można osiągać takich prędkości ;)

    Skomentuj artykuł






  • Newsletter
    Zdjęcia wpisu
    Polecamy z naszych serwisów
      • ndrive-rss ZTE Light Tab 2 w T-Mo …W T-Mobile od 18 maja tablet ZTE Light Tab 2 będzie oferowany za złotówkę w zestawach z mobilnym Internetem w niższych abonamentach. Tablet ZTE Light Tab 2 będzie dostępny dla wszy […]
      • ndrive-rss Aplikacje Androida będ …Coraz częściej mówi się o opracowywanym przez Samsunga i Intela systemie Tizen. Ostatnio na jednej ze stron pojawiło się ciekawe wideo, które przedstawia narzędzie pozwalające na u […]
      • ndrive-rss 1800 kilometrów nowych …Nowe odcinki autostrad i tras szybkiego ruchu, nowe przejścia graniczne otwierane w związku z Euro 2012 oraz aktualne dane dotyczące remontów i objazdów wykorzystywane przez system […]
      • ndrive-rss Aplikacje Androida będ …Coraz częściej mówi się o opracowywanym przez Samsunga i Intela systemie Tizen. Ostatnio na jednej ze stron pojawiło się ciekawe wideo, które przedstawia narzędzie pozwalające na u […]
      • ndrive-rss Vedia Miffy - Kup pan …Pamiętacie jeszcze zabawny odtwarzacz iriver Mplayer? Przypomnę tylko, że dystrybuowany w Polsce przez MIP playerek miał nietypowy kształt główki Myszki Miki. Sterowało się tym mal […]