Zaledwie kilka dni temu linię montażową meksykańskich zakładów Ramos Arizpe opuścił pierwszy egzemplarz w ramach produkcji seryjnej modelu Saab ...
Poprzedni model Hondy Civic charakteryzował się sportowym nadwoziem oraz futurystycznym, a zarazem przestronnym i wielofunkcyjnym wnętrzem. Podczas ...
Dacia Duster to przykład ostatnio coraz modniejszego samochodu z gatunku „SUV”, czyli aut sportowo-użytkowych. Te z założenia są przeznaczone na drogi i ulice, ale też weekendowe wypady za miasto, kiedy istnieje duża szansa, że przyjdzie nam przejechać przez polne ścieżki czy błotniste bezdroża. Przez kilka dni przekonywałem się, czy Duster to potrafi.
Do tej pory recenzje, które widzieliście na ndrive, dotyczyły samochodów wyższej klasy, z ceną 100 000+, a czasem nawet i 300 000. Ja postanowiłem, zgodnie z Waszymi oczekiwaniami, przyjrzeć się czemuś sporo tańszemu, a jednocześnie równie ciekawemu. Trafiło na Dacię i ich model Duster, którego podstawową wersję można dostać już za… 39 900 zł, czyli nawet 1/3 ceny najtańszego testowanego dotychczas auta!
Jeśli zatem dość duży samochód jest tak tani, to czy to znaczy, że jest zły? To właśnie chciałem sprawdzić. Pierwszego dnia testu odebrałem Dustera w kolorze tzw. bieli alpejskiej, w najbogatszej wersji wyposażenia – Laureate – z kilkoma dodatkowymi opcjami, jak radio z MP3 czy alufelgi. Od strony mechanicznej była to wersja 1.6 l, 16V, 105 KM, napęd 4×4. Za taką przyjemność przyjdzie nam zapłacić 56 200 zł i jeszcze 3–5 tysięcy zł za opcje dodatkowe – wciąż daleko do klasy premium i porównywalnie do konkurencyjnego Nissana Juke, za którego wersję elementarną przyjdzie nam zapłacić 60 000 zł…
Dość jednak o tym, przejdźmy do konkretów – wyglądu. Mając na uwadze, że kwestia jego oceny w aucie jest bardzo osobista i o gustach się nie dyskutuje, powiem, jak to jest w MOJEJ opinii – auto prezentuje się, moim zdaniem, ciekawie i jest miłe dla oka. Ma naprawdę bardzo ładny przód, a czarne obwódki reflektorów rewelacyjnie kontrastują z białym lakierem. Mam jednak mieszane odczucia co do tyłu auta, który mnie nie zachwycił; jednak tak samo rozpływam się nad „twarzami” Opla Insigni czy Bentleya Continentala GT, zaś zupełnie nie trawię ich tylnego wyglądu. Tutaj więc pozostawiam Wam indywidualną ocenę. „Brewki”, które uzyskano za sprawą skośnego montażu strefy kierunkowskazu, dodają Dusterowi nieco groźnego wyglądu, co mnie przypadło do gustu tym bardziej. Na samym spodzie, w wysokim prześwicie, zarówno z przodu jak i z tyłu, zamontowano metalową osłonę, która ma sugerować, że SUV-owi od Dacii niestraszne bezdroża i koleiny.
Tym razem może o wnętrzu (gdyż zewnętrze można obejrzeć na zdjęciach). Pierwsze wrażenie nastroiło mnie trochę negatywnie – już widziałem pierwsze oszczędności, które poczyniono, aby Duster mógł zachować przyzwoitą cenę – konsola środka. Jest to rzecz duża i rzucająca się w oczy, stąd tak łatwo zwrócić na nią uwagę. W mojej ocenie jest niezbyt przemyślanie zaprojektowana, a dolne przełączniki wyglądają dość tandetnie. Bardzo brakuje jakiejkolwiek półeczki, która wydaje się niezbędna w samochodzie „turystycznym”, a jednocześnie z taką ilością miejsca w środku – dziwne posunięcie ze strony projektantów. Może też trochę dziwić przeniesienie przycisków do sterowania tylnymi szybami na środek, za uchwyt do kubka/butelki. Jest to jedno z ostatnich miejsc, gdzie się ich szuka, co potwierdzili jadący z tyłu ludzie. Dość jednak o tym, gdyż na tym kończą się moje zarzuty do wnętrza Dustera – zarówno lakierowane uchwyty drzwi, wieniec kierownicy, deska rozdzielcza czy w końcu ilość miejsca dla kierowcy i pasażerów robią dobre wrażenie. Szczególnie miejsca jest sporo, nawet z tyłu, i to dla osoby o wzroście 186 cm. Bagażnik, jak to w tak dużym samochodzie, też do najmniejszych nie należy (408/1 570 litrów przed/po rozłożeniu siedzeń) i dlatego śmiało można przewozić bagaże na wspólne wyjazdy.
Drugą część tekstu zostawiłem sobie na opis wrażeń z jazdy – zarówno tych szosowych, jak i terenowych. Zacznę od tych pierwszych. Przede wszystkim Duster jest stosunkowo głośny, nawet przy nie najwyższych prędkościach – już okolice 100 km/h sprawiają, że radio trzeba ustawić głośniej. Powyżej jest tylko gorzej, i to nawet przy szóstym biegu (Dustera wyposażono w manualną, sześciobiegową skrzynię). Czuje się też trochę braki w mocy – według specyfikacji mamy 105 KM@5 750 obr./min oraz 148 Nm@3 750 obr., a jednak trudno samochód rozpędzić do wysokich prędkości (prędkość maksymalną wyznaczono na 160 km/h, najmniej wśród wszystkich odmian dostępnych silników). Za sprawą krótkich przełożeń skrzyni start spod świateł może i jest dynamiczny, ale wymaga szybkiej zmiany biegów (do „setki” w 12,8 s); to samo czuje się później, gdy nawet na tzw. piątce silnik pracuje głośno i kolejna zmiana jest wręcz obowiązkiem.
Inna para kaloszy to jazda terenowa. I tu muszę przyznać, że zupełnie inną frajdę daje wysoka prędkość, ustanowiona na asfaltowej drodze, a zupełnie inną – powolne przedzieranie się przez wąskie, nadwiślańskie dróżki. Nawet takie, które przechodzą w głębokie, błotniste koleiny (w nich Duster spędza 2,5 godziny, w czasie których znosimy wszystkie pobliskie gałęzie, aby zapewnić mu jakąkolwiek przyczepność…). Otóż tak, właśnie w ten sposób kończyłem jeden ze swoich testowych dni – zakopany bardziej, niż przewiduje to specyfikacja. Jednak jestem dumny z samochodu, który po naszych staraniach sam, bez pomocy, w końcu wyjechał z opresji, a my, po przejażdżce, która ostatecznie trwała 5 godzin, zajechaliśmy cali brudni, ale szczęśliwi do domu. Tak właśnie widzę i rozumiem ideę wszelkiej maści SUV-ów, które potrafią przewieźć nas i nasze bagaże do celu, ale też, w razie potrzeby, przemieniają się w prawdziwy „generator adrenaliny”. W takim pojeździe sami przełączamy napęd z „Auto” na „4×4” i z duszą na ramieniu pokonujemy kolejną, bardzo wąską przecinkę między drzewami. Dzięki takiemu samochodowi możemy odpocząć na malowniczej plaży, do której normalnie dojedziemy tylko rowerem.
Czy zatem Dacia Duster jest samochodem, który warto polecić? W mojej ocenie trzeba spojrzeć na to z kilku stron. Jako samochód „miejski”, tylko na jazdę po drogach czy okresowe wyjazdy na działkę – nie. Jest stosunkowo duży, pali sporo (w mieście ok. 12 litrów, w trasie okolicach – 9) i trudno go rozpędzić. Sytuacja ulega jednak diametralnej zmianie, jeśli Dustera potraktujemy jako potencjalne źródło rozrywki – w tygodniu „cztery kółka” dowożące do pracy, a w weekend – świetny pojazd do wypadu za miasto, jazdy po lesie czy właśnie odważnego przemierzania wąskich, polnych dróżek, na których nie brakuje górek, dołków czy wąskich przesmyków. Wtedy, za cenę, którą Dacia żąda za swojego SUV-a, otrzymujemy prawdziwą masę frajdy i emocji. Takiej nie da nam żadne miejskie autko, a tym bardziej w tym segmencie cenowym. A to chyba najważniejsze!
Dziękujemy firmie GARMIN za użyczenie nawigacji do testów!
Bartosz Figura
Koncepcja powstania tego samochodu zrodziła się w głowach inżynierów, którzy myśleli głównie ...
Wyobraź sobie, że jesteś pracownikiem dobrze prosperującej firmy. Ubiegły rok był dla Was mocno ...
W swoim ostatnim teście opisywałem Dacię Duster – całkiem tani, ale naprawdę porządny samochód ...
Passat na dobre wpisał się w wizerunek polskich ulic. Od momentu pojawienia się wersji B5, która ...





Dlaczego piszesz, że ma „148 Nm at 3 750 obr.” zamiast normalnie po polsku: 148 Nm PRZY 3 750 obr. ?
To auto jest genialne (jak za tą cenę) dużo lepsze niż te wszystkie koreańskie szity jak Kia czy Hyundek, a też sporo tańsze!
Pierwszy komentarz – takie przyzwyczajenie, jeśli jednak złe, to się poprawię, obiecuję :”)
Drugi komentarz – nawet niedawno kolega stwierdził, że też mu się Duster spodobał (pokazałem mu) i jak za taką cenę to nie ma nic lepszego. Mieszka kawałek od Warszawy, bliżej domu to drogi już głównie „polne” i mocno wyboiste, więc takie coś jak znalazł.