Rywalizacja o prymat w światowym segmencie marek premium nabiera tempa. W tym roku BMW wprowadzi na rynek model Serii 6 Gran Coupe, który w zamyśle ...
Firma Ford planuje uroczystą premierę nowego, miejskiego Forda B-Max, która będzie atrakcją tegorocznego salonu w Genewie. Oto bliższe informacje ...
Dwa lata temu testowany przeze mnie model Opla, Insignia 2.0 CDTI EcoFlex, został nagrodzony w prestiżowym konkursie European Car of The Year. Kapituła plebiscytu doceniła przede wszystkim niebanalny design i jakość wykonania samochodu. Po dwóch latach od przyznania nagrody można śmiało potwierdzić, że była to dobra decyzja. Potwierdzeniem są inne zdobyte przez Opla nagrody (około 40) oraz rosnąca ilość zadowolonych klientów, którzy prawdopodobnie czytali raport awaryjności DEKRA 2011 – flagowy model Opla został uznany za auto z najmniejszą ilością usterek w kategorii do 50 000 kilometrów.
Insignia jest charakterystyczna, nie sposób pomylić tego modelu z innym autem. Opel wymyślił coś zupełnie nowego, co spodobało się kierowcom poszukującym samochodu, który będzie się wyróżniać na drodze. Ponoć właściciele tego modelu bardzo często decyzję zakupową uzasadniali finezyjną stylistyką auta.
Opel Insignia oferuje do wyboru pięć silników benzynowych i dwa diesla. Dodatkowo Ci, którzy mieliby ochotę na wyjątkową moc w wydaniu Opla mogą nabyć wersję OPC, która generuje aż 325 km i jest najmocniejszym wcieleniem Insignii.
Wróćmy jednak do tego, co powinno nas najbardziej interesować, czyli modelu testowego, napędzanego dwulitrowym silnikiem diesla o mocy 130 KM. Wersja wyposażeniowa COSMO z kilkoma dodatkami, o których wspomnę za chwilę.
Wnętrze
Tu można mieć nieco mieszane uczucia. Na pierwszy rzut oka środek auta wygląda bardzo dobrze – przestronny, ergonomiczny kokpit wykonany z niezłej klasy materiałów. Jednak po dłuższej chwili można odnieść wrażenie, że znajdujemy się w plastikowym samochodzie i wszystkie przyciski na desce rozdzielczej mogą nie działać, są atrapą jak zabawka dla dzieci. Ponadto od razu daje się zauważyć, że „skórzana” tapicerka niczym nie przypomina tej wykonanej ze skóry naturalnej. Ten dyskomfort można zniwelować za pomocą dodatkowych 6,5 tysiąca złotych, gdyż tyle trzeba dopłacić, aby nasza skóra była prawdziwa. Mimo tego po jakimś czasie przyzwyczaiłem się do sztucznej skóry i o dziwo przestałem na nią narzekać. Była całkiem wygodna w użytkowaniu, nie brudziła się, nie trzeba było zbytnio się o nią troszczyć. Jednak jeśli ktoś chce mieć prawdziwe auto z segmentu Premium, powinien zainwestować w skórę naturalną. Wnętrze auta staje się o wiele bardziej eleganckie, co dodaje prestiżu.
Kierowców początkowo może odstraszać setka przycisków i tuzin pokręteł na desce rozdzielczej, jednak po jakimś czasie na pewno każdy się do tego przyzwyczai. Ja po kilku dniach obcowania z Oplem miałem problem, ponieważ myliły mi się pokrętła – tego od nawigacji używałem zazwyczaj wtedy kiedy chciałem błyskawicznie ściszyć muzykę, a tego od regulacji głośności rzadko kiedy dotykałem, bo wydawało mi się, że ma zupełnie inne zastosowanie. Uważam, że jest to tylko kwestia przyzwyczajenia i stopniowego poznawania poszczególnych rozwiązań. Niemniej jednak projektanci General Motors powinni nieco uprościć nawigowanie funkcjami deski rozdzielczej i systemu multimedialnego.
A propos multimediów i nawigacji, miałem wielki problem z wpisaniem celu mojej podróży. System posiadał w bazie daną miejscowość, niestety nie można było wpisać jej całej nazwy, ponieważ nie wiedzieć czemu nie wykrywał jej. Należało podać dwie początkowe litery, a następnie przewinąć do szukanego adresu. Poza tym mankamentem kosztująca prawie 7 tysięcy nawigacja była bardzo użyteczna i wbrew pozorom prosta w obsłudze. Dźwięk w aucie zapewnia system o jakże pięknej nazwie Inifinity – oferuje on siedem głośników + subwoofer. Jakość jest przyzwoita, jednak do najlepszych brakuje mu sporo. Dla zabieganego kierownika działu handlowego, który wraca o 22 z pracy i chce w aucie zagłuszyć ciszę będzie w sam raz.
Z upływem przejechanych kilometrów, a może z upływem straconego czasu w miejskich korkach, zacząłem coraz bardziej doceniać wnętrze tego samochodu. Przestałem już nawet denerwować się czujnikami autoalarmu umieszczonymi w tak subtelny i dyskretny sposób. Szczególnie podobała mi się przestrzeń którą oferowało auto. Miałem dostatecznie dużo miejsca na kolana, siedziałem bardzo wygodnie, pasażerowie również. Nikt nie narzekał na ścisk. Uwielbiałem jeździć tym autem w ciągu dnia, za sprawą ledowych świateł dziennych, które kojarzą się jeszcze z prawdziwymi samochodami klasy Premium (Audi, Mercedes), a tutaj proszę Opel, który ma unikatowy design, posiada w dodatku ledy – duży plus.
Pięknie…
… wszystko już opisałem, ale jak zacznę pisać o silniku, to niektóre wspomniane już atuty samochodu mogą lekko przyblaknąć. Otóż dwulitrowa jednostka napędowa o mocy 130 KM jest dość toporna. Auto przyśpiesza do setki po około 12 sekundach, w dodatku jest strasznie paliwożerne w mieście. Mimo danych producenta i oznaczenia „Ecoflex” na bagażniku nie udało mi się zejść w cyklu miejskim poniżej 8,6 litra na 100. Na trasie było nieco lepiej – 6,4 na odcinku 198 kilometrów.
Poza mankamentem z wysokim spalaniem i słabą dynamiką, jest również problem z „turbo dziurą”, która w tym modelu ewidentnie dawała się we znaki. Auto gasło mi wiele razy, aż zacząłem zastanawiać się czy to może problem ze mną. Na szczęście moje zdanie zostało podzielone przez kilku profesjonalnych kierowców.
Podsumowując
Opel Insignia na dobre wpisał się w krajobraz polskich dróg, zarówno za sprawą indywidualnych klientów, jak i skuszonych atrakcyjną ofertą właścicieli flot samochodowych. Samochód ten jest bardzo dobrym rozwiązaniem dla osób szukających alternatywy dla drogich aut segmentu Premium spod znaku Mercedesa, Audi, czy BMW. Z odpowiednim silnikiem i wyposażeniem na pewno będzie sporo tańszy od liderów w tej klasie, a jeździć będzie przyzwoicie i przede wszystkim bezawaryjnie.
Bartłomiej Perzyński
Koncepcja powstania tego samochodu zrodziła się w głowach inżynierów, którzy myśleli głównie ...
Wyobraź sobie, że jesteś pracownikiem dobrze prosperującej firmy. Ubiegły rok był dla Was mocno ...
W swoim ostatnim teście opisywałem Dacię Duster – całkiem tani, ale naprawdę porządny samochód ...
Passat na dobre wpisał się w wizerunek polskich ulic. Od momentu pojawienia się wersji B5, która ...





A co z testem tego mecedesa? Gdzie dalsza czesc:(?
„….miałem wielki problem z wpisaniem DESTYLACJI mojej podróży”
Po destylacji sie nie jezdzi….
Już poprawiłem:) Korekta miała chyba za dużo pracy:)
Opel Insignia to jedno z ciekawszych aut segmentu D popularnych marek. Problem w tym, ze najdrozsze wersje ocieraja sie cenowo o auta marek premium, jak Volvo, SAAB, Jaguar, Cadillac czy Audi. Ten sam problem jest z Skoda (Superb), Honda (Accord), Fordem (Mondeo) i innymi popularnymi markami. Ja tam zawsze wolal bede auta marek premium i to nie tylko ze wzgledu na prestiz. Inna jakosc, sttyl + posiadanie nietuzinkowego, oryginalnego auta../Kac
Insignia jest super, ale jak czytam test i oglądam zdjęcia Passata CC na NDRIVIE
No cóż żegnaj Insignio!
Żeby być uczciwym, ten Opel to b. dobre auto, ale Passek CC rządzi!
Insignia z silnikiem 160 konnym CDTI prowadzi się znakomicie. Turbo dziura jest prawie nie wyczuwalna. Nawet na 5 i 6 biegu auto przyśpiesza ładnie z niskich obrotów.